To nie są tylko rzeczy – rozmowa z Zuzanną Szpunar i Zuzanną Małgorzatą Kotyrą, założycielkami firmy SuzieQ,

DSC_2534

Wasza firma powstała dzięki funduszom z Unii Europejskiej. Jak się dowiedziałyście, ze istnieje taka możliwość?

Zuzanna Małgorzata Kotyra: Skorzystałyśmy z programu o nazwie „Przedsiębiorczość jest kobieca”, który był organizowany przez Fundację Inicjowania Rozwoju Społecznego z Poznania. Zgłosiłyśmy się do niego w październiku 2013 roku. O programie dowiedziałyśmy się w punkcie konsultacyjnym na ul. Zana w Lublinie, gdzie udzielono nam szczegółowych informacji. Dzięki temu mogłyśmy rozeznać się w bieżącej sytuacji dotyczącej programów i znaleźć najbardziej nam odpowiadający.

Zuzanna Szpunar: Bardzo dużą pomoc uzyskałyśmy ze strony pani Magdaleny Tomczyk, która wprowadziła nas i pomogła wybrać program. Nie wszystko szło jednak tak łatwo. Próbowałyśmy kilka razy zakwalifikować się do programu. Najpierw wzięłyśmy udział w rekrutacji, złożyłysmy wniosek, a dopiero później po ocenie formalnej nastąpiła ocena merytoryczna. Program zaczyna się od szkolenia całej zakwalifikowanej grupy i tworzenie biznesplanu, który kosztował nas bardzo dużo pracy. Stworzony biznesplan podlega następnie ocenie i zapada decyzja odnośnie przyznania lub nieprzyznania dofinansowania.

Skąd pomysł na działalność?

ZK: Z potrzeby serca i rąk. To była długa droga, w połowie której się spotkałyśmy. Nie wyobrażałam sobie pracy umysłowej, chociaż miałam ku temu możliwość, jednak po skończeniu studiów doszłam do tego, że chciałam coś pracować twórczo, robić coś własnymi rękoma. Wtedy spotkałam Zuzę, która miała ten sam pomysł, co było bardzo ciekawe, że ta sama myśl powstała w dwóch głowach jednocześnie.

ZS: U mnie było trochę inaczej. Nie wiedziałam za bardzo, co chcę robić po studiach. Wiedziałam, że chcę robić coś twórczego. Skończyłam historię sztuki i psychologię, ale postanowiłam tworzyć coś dla ludzi. Zafascynował mnie patchwork, czyli technika polegająca na tworzeniu wzorów ze złączonych kawałków materiałów. Urządzałam w tym czasie mieszkanie i chciałam mieć coś takiego, więc postanowiłam nauczyć się szyć. Wtedy poznałam Zuzę na spotkaniu Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego i zaczęłyśmy rozmawiać na temat, co będziemy robić po studiach. Powiedziałam, że lubię szyć, na co Zuzia – „ja też!”. Byłyśmy wtedy na kursie krawieckim. Po pewnym czasie doszłyśmy do wniosku, że można by razem założyć firmę. W czasie studiów pracowałam jako kelnerka, barmanka, wykonywałam rożne prace biurowe i wiedziałam, że mam za sobą pracę, która pozwala mi tylko zarabiać. Chciałam pójść za tym, co chcę robić naprawdę. Sama na pewno nie odważyłabym się na założenie firmy.

ZK: Ja podobnie. Miałam gdzieś tam w głowie zalążki pomysłu, ale znajdowało się to raczej w sferze marzeń – „kim będę w przyszłości?”. Wzajemnie dodałyśmy sobie odwagi.

Czym zajmuje się wasza firma?

ZS: Projektujemy i szyjemy odzież użytkową. Nie chcemy powtarzać tego, co spotykane jest na sklepowych półkach.

ZK: Chcemy też, aby nasi klienci się wyróżniali. Chciałyśmy sprawić, aby nasi klienci czuli się dobrze, aby mieli coś, co jest dotąd niespotykane, jedyne i niepowtarzalne.

ZS: Szukamy odpowiedzi na to, czego ludzie chcą, co im się podoba. Obserwacja jest bardzo inspirująca.

Jakie wsparcie uzyskałyście ze strony Unii?

ZS: Byłam „przedstawicielem” naszej firmy. Poszłam na szkolenie, które obejmowało zagadnienia księgowości i marketingu, sprzedaży, a później również pisania biznesplanu. Dodatkowo były szkolenia indywidualne z zakresu księgowości, prawa pracy, doradztwa gospodarczego, psychologii w zależności od preferencji.

ZK: Otrzymałyśmy również oprócz pieniędzy na działalność, wsparcie pomostowe. Przez sześć miesięcy działania firmy dostawałyśmy co miesiąc określoną sumę pieniędzy, które przeznaczane były na koszty działalności. Takie wsparcie było wówczas bardzo potrzebne.

ZS: Jako młode osoby, niemające odłożonych własnych oszczędności, nie mogłybyśmy sobie pozwolić na takie przedsięwzięcie.

Czy uczestnictwo w programie uzależnione było od wkładu własnego?

ZK: Nie. Wszelkie posiadane dotąd zasoby na pewno by się przydały, ale bez tego prowadzenie działalności byłoby możliwe.

ZS: Nasz wkład własny w postaci posiadanych rzeczy okazał się bardzo pomocny. Bardzo pomagała nam rodzina.

Jakich rad udzieliłybyście osobom chcącym założyć własną działalność?

ZK: Ja mam wielką radę! Nie powiem „nie bać się”, bo strach był i cały czas gdzieś jest, ale należy pilnować swego celu. Jeżeli czuje się, że ma się pasję, to dążyć do tego trzeba mimo wszystko, bo to się po prostu opłaca, niekoniecznie finansowo, ale przynosi korzyść dla siebie.

ZS: Zbierać dużo wcześniej wszelkie informacje na temat rynku, klientów, sposobów pozyskiwania klientów, środków. W naszym przypadku było to zbyt krótki okres na spokojne przyswojenie wszystkich tych zagadnień. Warto robić to na spokojnie i z rozwagą, ponieważ wymaga to sporo czasu. To pozwoli czuć się pewniej.

Czy polecacie korzystanie z funduszy unijnych?

ZK: Oczywiście. Często się słyszy „i tak cię tam oszukają”, my też to słyszałyśmy. Przekonałyśmy się jednak na własnej skórze, że ktoś nam pomógł. Nie byłybyśmy w tym miejscu teraz, gdyby nie dofinansowanie. Nawet gdyby udało nam się założyć firmę, to nie wyglądałaby tak jak teraz.

ZS: Bardzo bałyśmy się, że nie uda nam się niczego załatwić bez znajomości. Wiele osób nam powtarzało, że w Lublinie tak jest, że dofinansowania otrzymują tylko znajomi lub rodzina. Okazało się to nieprawdą, ponieważ udało nam się uzyskać fundusze bez żadnego oparcia na koneksjach.

Czy dostrzegacie jakieś minusy unijnej pomocy?

ZK: Zdecydowanie uciążliwa była dla nas biurokracja i pilnowanie każdej cyferki numeru seryjnego maszyny. Teraz jednak rozumiem, że było to konieczne. Jest to sposób zabezpieczenia się instytucji przed nieuczciwymi ludźmi, którzy próbują przeznaczać dotacje na różne inne cele.

Co było dla was największym problemem w zakładaniu działalności?

ZS: Sama rejestracja nie była problemem, ponieważ procedura jest aktualnie bardzo uproszczona i trwało to właściwie parę minut. Nie wspomnę tutaj jednak o warunkach i kosztach prowadzenia działalności w naszym kraju.

ZK: Początkowo problemy sprawiało nam ogarnięcie całego „bałaganu” związanego z zakładaniem firmy. Wszystko zaczyna sie od małych rzeczy typu pilnowanie terminów płatności rachunków, aż po codzienne rzeczy, bo jeżeli nie rozpalisz w piecu, to będziesz mieć zimno w pracowni.

ZS: Nie można tego porównać też ze zwykłą pracą, gdzie przychodzi się, mając wyznaczony czas pracy i obowiązki. Tutaj trzeba robić wszystko, na wszystkim się znać i być cały czas do dyspozycji. Zakres obowiązków przedsiębiorcy jest szeroki i może się rozszerzać. Jest to trudne dla dziewczyn, które pracowały dorywczo u kogoś, a nagle zaczynają prowadzić firmę. Poważna sprawa.

ZK: Liczymy, że za kilka lat będziemy mogły  zorganizować miejsce pracy dla kogoś i to jest super.

ZS: Dzięki wsparciu unijnemu możemy się uczyć i spokojnie prowadzić działalność.

ZK: Nieocenione jest też wsparcie rodziny i przyjaciół.

Czym chcecie się podzielić z naszymi czytelnikami?

ZS: Kiedyś usłyszałam takie zdanie, że to, czego boimy się najbardziej –  jakiś cel – jest tym, czego pragniemy najbardziej. Przekroczenie granicy tego lęku daje największą radość.

ZK: Polecam każdemu, kto się waha, aby odważył się i spróbował podjąć się trudu prowadzenia własnej firmy, bo naprawdę warto. Oznacza to masę kontaktów z ludźmi, wkładanie serca w swoją działalność. Mamy dość pustki, dość nudy, dość bierności – tworzymy, ponieważ to nie są dla nas tylko rzeczy.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia

ZS i ZK: Dziękujemy

Rozmawiał Karol Milaniuk

Gala Sportu Akademickiego 2014

Gala

10 października br. w Filharmonii Śląskiej w Katowicach odbyło się coroczne sportowe podsumowanie roku akademickiego 2013/2014 studentów wszystkich polskich uczelni, na które przyjechało ponad 300 znamienitych gości. Organizatorem była Organizacja Środowiskowa Akademickiego Związku Sportowego w Katowicach. Na Gali Sportu Akademickiego wyróżnione zostały najlepsze uczelnie, kluby oraz medaliści Zimowej Uniwersjady, Akademickich Mistrzostw Świata oraz Europejskich Igrzysk Studenckich. Ponadto wręczono odznaczenia i wyróżnienia za pracę i osiągnięcia w roku akad. 2013/2014. Laureatką nagrody im. Eugeniusza Pietrasika za szczególny wkład w działania na rzecz promowania i rozwoju sportu w środowisku akademickim została m.in. Anna Romanowska, prezes KU AZS UP w Lublinie.

Paula Fłakowska

Akademia Przyszłości w Lublinie

AP

Jak zmienić świat i pomóc innym? Istnieją tysiące sposobów. Można na przykład zaangażować się w akcje ratujące foki nad Bałtykiem, programy mające na celu ochronę lasów tropikalnych lub zwalczanie terroryzmu na Bliskim Wschodzie. Wszystkie tego typu działania niewątpliwie są potrzebne, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że nie dotyczą nas bezpośrednio. Akademia Przyszłości pozwala zmieniać świat konkretnego dziecka.

Akademia Przyszłości to inicjatywa, która pomaga dzieciom z problemami. Podopieczni bardzo często pochodzą z patologicznych rodzin, nie mogą liczyć na wsparcie ze strony najbliższych, a kłopoty materialne sprawiają, że czują się gorsi od swoich rówieśników. Niejednokrotnie w domu i na lekcjach słyszą zdania typu: „nic z ciebie nie będzie”, „do niczego się nie nadajesz”. Dlatego Akademia nie skupia się na pomocy finansowej, tylko stara się zapewnić dzieciom wsparcie i motywację, aby najpierw radziły sobie w szkole, a później w dorosłym życiu.

Zasada działania Akademii Przyszłości opiera się na cotygodniowych spotkaniach wolontariusza ze swoim podopiecznym. Zajęcia odbywają się w szkole i trwają 1–2 godziny. W czasie tych spotkań buduje się relacja między wolontariuszem a dzieckiem, które nadrabia zaległości w nauce, uczy się pokonywać własne słabości oraz przede wszystkim utwierdza się w przekonaniu, że jest kimś wyjątkowym. Ponadto podopieczni biorą udział w tzw. wydarzeniach społecznych. Mogą to być spotkania z inspirującymi ludźmi czy też wizyty w ciekawych miejscach.

Udział w Akademii Przyszłości bardzo dużo daje również wolontariuszowi. Przede wszystkim uczy empatii, odpowiedzialności, rozwija kreatywność i daje mnóstwo satysfakcji. Wolontariusz ma poczucie, że w dobry sposób pożytkuje swój wolny czas, a przy okazji może poznawać wielu ciekawych ludzi oraz zdobyć doświadczenie w pracy z dzieckiem.

Rekrutacja nowych wolontariuszy zazwyczaj trwa od sierpnia do końca października. Wszystkie potrzebne informacje można znaleźć na stronie internetowej www.zostantutorem.pl oraz na facebookowym fanpage’u Akademii Przyszłości.

Warto zaangażować się w działanie Akademii Przyszłości lub innej organizacji charytatywnej, chociażby dlatego, że dobro, które dajemy innym, wraca do nas ze zdwojoną siłą.

Katarzyna Banach

 

Hubertus 2014

Hubertus2014

18 października br. pasjonaci jeździectwa zebrali się na błoniach za Gospodą „U Kowalskich” w Lublinie, aby obchodzić swoje doroczne święto – Hubertusa. Uroczystość ta kończy sezon dla jeźdźców i jednocześnie rozpoczyna jesienno-zimowy sezon polowań dla myśliwych.

Imprezę, zgodnie z tradycją, rozpoczął staropolski sygnał łowiecki nadany przez hejnalistów. Następnie odbyła się prezentacja wszystkich uczestników, spośród których jury musiało wyłonić Najpiękniejszą Damę i Eleganckiego Pana. Zwycięzcami w tej kategorii zostali: Joanna Jarząbkowska i koń Diabełek oraz Jarosław Szczuka wraz z ogierem Hatrikiem. W tym czasie odbył się pokaz Rycerskiego Bractwa im. Księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, który rozbawiał uczestników imprezy.

Jednym z członków komisji sędziowskiej była dr n. wet. Maria Studzińska z Zakładu Parazytologii i Chorób Inwazyjnych na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej UP w Lublinie. Zapytana o organizację tegorocznego święta jeźdźców, odpowiedziała: „Bardzo wysoko oceniam organizację Hubertusa, panuje tutaj wspaniała atmosfera. Stajnia Drwal przygotowała wiele atrakcji zarówno dla uczestników, jak i publiczności. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania”.

Kolejnym punktem Hubertusa była konkurencja „Lis szukany”. Polegała ona na jak najszybszym odnalezieniu ukrytej lisiej kity. Najlepsza w tej konkurencji okazała się Małgorzata Ziemniewska i koń Grey.

Później publiczność i uczestnicy byli świadkami „Pokazu w stylu western” w wykonaniu Dariusza Piernikowskiego i ogiera Liptona.

Konkurencję „Lis ścigany” wygrał Rafał Kłosowski, który jako pierwszy zerwał lisią kitę z ramienia uciekającego jeźdźca. Kolejnym punktem imprezy była „Potęga skoku”. Najlepsi w tej konkurencji okazali się studenci naszego Uniwersytetu: Klaudia Szałek na koniu April (pokonali przeszkodę o wysokości 140 cm) oraz Bartosz Wójcik i Łuna.

Głównym organizatorem Hubertusa 2014 była „Stajnia Drwal”. Jej właściciel, Wiesław Drwal, podkreślał, że jest zadowolony z przybycia ponad 70 uczestników oraz ze wspaniałej, rodzinnej atmosfery panującej podczas całej imprezy. Gospodarz, zapytany o popularność jeździectwa oraz korzyści wynikające z uprawiania tej dyscypliny, dodał: „Przyszły całe rodziny i to cieszy, od maluchów po nastolatki. Zainteresowanie tym sportem wzrasta, jest to bardzo pokrzepiające. Trenowanie jeździectwa daje wytrwałość oraz odwagę, gdyż jest to obcowanie z dużym zwierzęciem. Sport ten poprawia zdrowie, stwarza możliwość ruchu, człowiek staje się wysportowany. To są najważniejsze atuty”.

Hubertus 2014 okazał się sukcesem zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym. Ci, którzy zdecydowali się wziąć w nim udział, zapewne się nie zawiedli.

Katarzyna Banach

Salon Maturzystów 2014

Salon

W dniach 8–9 września br. w Centrum Kongresowym UP w Lublinie odbył się Salon Maturzystów, organizowany przez Fundację Edukacyjną Perspektywy. Pierwszy dzień poświęcony został uczniom liceów, drugi zaś – młodzieży kształcącej się w technikach.

W trakcie Salonu maturzyści mieli okazję do wysłuchania prelekcji oraz wykładów prowadzonych m.in. przez przedstawicieli Okręgowej Komisji Edukacji. Udział wzięli również: lubelski kurator oświaty Krzysztof Babisz,dyrektor Okręgowej Komisji Edukacyjnej w Krakowie Lech Gawryłow oraz prorektor ds. studenckich i dydaktyki UP prof. dr hab. Krzysztof Gołacki.

W organizacji przyszłej kariery pomagali maturzystom doradcy zawodowi, a swoją ofertę na 22 stanowiskach przedstawiały uczelnie z Lublina i całej Polski. Omawiano również zmiany, jakie zostały wprowadzone w egzaminie dojrzałości, m.in. modyfikację klucza, rezygnację z prezentacji maturalnych na rzecz egzaminu ustnego. Młodzież mogła otrzymać Informator Maturzystów 2015 wydany przez „Perspektywy”.

Michał Imbierowicz

Z iluzją w Kenii – rozmowa z iluzjonistą Piotrem Denisiukiem

WywiadPiotrD,styczeń,ArchiwumIluzjonisty2

Kim był Piotr Denisiuk zanim został iluzjonistą?

Byłem przeciętnym gimnazjalistą, który nie miał żadnej pasji. Chodziłem do szkoły muzycznej, sześć lat grałem na akordeonie, dwa lata na pianinie, ale nie było to coś, czym się fascynowałem. Potem zająłem się bieganiem. W drugiej klasie gimnazjum zaczęła się iluzja.

Jak wyjaśniłbyś naszym czytelnikom różnicę między iluzjonistą a magikiem?

Iluzjonista i magik w zasadzie oznaczają tą samą osobę. W języku polskim nie ma znaczących różnic, natomiast w języku angielskim istnieją dwa słowa „illusionist” i „magician”. Iluzjonista to osoba, która robi „duże iluzje” jak David Copperfield, który wywołuje konkretne emocje w swoim widzu, zabiera go w magiczny świat. Natomiast magik specjalizuje się w stand-upach, czyli występach rozrywkowych. W Polsce słowo iluzjonista jest określeniem bardziej prestiżowym, magik jest słowem potocznym.

Jak się zainteresowałeś iluzją?

Zobaczyłem sztuczkę w Internecie, była to „znikająca karta”. Postanowiłem, że się tego nauczę. Po pół roku trafiłem na forum iluzjonistów, gdzie wysyłałem nagrane przeze mnie filmiki. Pokazywałem wszystkie triki, które się nauczyłem, a iluzjoniści mówili, co w danej sekundzie robię źle, nad czym muszę jeszcze popracować, a co jest dobrze. Zacząłem występować z wolontariatem. Dało mi to bardzo dużo doświadczenia, ponieważ były to występy dla trudnej młodzieży. Później zaczęły się pierwsze występy w restauracjach, na weselach i na ulicy.

Którą ze swoich sztuczek lubisz najbardziej?

Ulubionej nie mam. Ostatnio robię numer, który wykonywał ostatni z wielkich iluzjonistów, Houdini – połykanie igieł. Bardzo mi się to podoba. Polega on na tym, że połykam po kolei dwadzieścia dwie igły, później połykam kawałek sznurka i wszystko to wyciągam połączone. Ta sztuczka bardzo się podoba. Wykonuję ją w finale mojego występu.

W grudniu wyjechałeś do Kenii. Była to nagroda główna w konkursie fundacji Photography for Nairobi. Do wyboru miałeś jeszcze lot do Indii i USA. Dlaczego wybrałeś Kenię?

Ponieważ stwierdziłem, że w USA jest za drogo (śmiech). Zostały więc Indie i Kenia. Pomyślałem sobie: Indie – bardzo fajny inny kraj, inna kultura. Jednak stwierdziłem, że wolę pojechać do Afryki, do Kenii. Już od dziecka mnie tam ciągnęło. Jeszcze jako nastolatek interesowałem się kulturą reggae, miałem dredy. Bardzo nęcił mnie klimat Afryki.

Jakie najciekawsze wspomnienie przywiozłeś stamtąd?

To był chyba drugi lub trzeci dzień pobytu w Kenii. Przyjechałem do Mombasy nocnym autobusem. Tuż po wschodzie słońca zamówiłem sobie kawę, wyszedłem na zewnątrz i spotkałem Araba w wieku około pięćdziesięciu lat i się z nim zaprzyjaźniłem. Chodziłem z nim po wybrzeżu Oceanu Indyjskiego i rozmawiałem. Okazało się, że to jest bardzo poważana, mądra osoba, z doświadczeniem życiowym. Jego ksywkę „Oly” malowano na ścianach sprejami. Dzięki niemu i siostrom zakonnym przez cały pobyt w Kenii zapłaciłem tylko za cztery noclegi. Resztę czasu spędziłem u niego. Pokazał mi, jak żyją lokalni ludzie. Spędzałem czas z jego przyjaciółmi. Byłem jedynym białym, który z nimi chodził, rozmawiał i pił czaj.

Jak Kenijczycy odbierali twoje występy?

Bardzo żywo. Zauważyłem, że my, biali, reagujemy ze znacznie większym dystansem. W Kenii każda moja sztuczka spotykała się z okrzykami zachwytu ze strony widowni. Oni nigdy tego nie widzieli. Występowałem dla osób w Nairobi, dla dzieciaków w wioskach oraz dla znajomych Sułtana.

Dla mnie podczas występów bardzo ważna jest interakcja, rozmowa. Natomiast oni w ogóle nie zwracali na to uwagi. Dla nich najważniejszy był ten jeden moment, w którym coś znikało lub się pojawiało.

Jakie są twoje plany na przyszłość? Iluzja to twoja praca czy raczej hobby?

Już od jakiegoś czasu zarabiam na tym i jest to najlepsza praca, z którą wiążę swoją przyszłość. Wiem, że nie mógłbym pójść na żaden etat, żeby pracować po osiem godzin. Chciałbym w miesiącach wakacyjnych występować na ulicy, żeby co nieco zarobić w sezonie. Poza tym prowadzę pokazy na firmówkach, weselach. Ponadto chcę dużo podróżować. Wyprawa do Kenii zainspirowała mnie do tego. Teraz myślę o Australii i Nowej Zelandii. Poza tym jeszcze myślę o powrocie do Afryki, o podróży do Tanzanii i zdobyciu Kilimandżaro.

Jak myślisz – skąd bierze się w ludziach taka tęsknota do iluzji i magii, co ich tak w niej pociąga?

Po pierwsze występów iluzjonistów „na żywo” nie widzi się często. Po drugie, gdy zobaczy się, jak ktoś robi coś niemożliwego, pojawia się pytanie: jak on to robi?. Ludzie w tej szarej codzienności czują tęsknotę do nadzwyczajnych rzeczy.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję.

Rozmawiały Agnieszka Dyczko i Joanna Rusecka

Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

Z pewnością zastanawialiście się kiedyś, jak faktycznie jest mieszkać w Chorwacji, czy Niemcy są jedynie dodatkiem do ogromnego Berlina lub jak czują się mieszkańcy Białowieskiego Parku Narodowego, codziennie stykający się z jego mieszkańcami.
Teraz macie okazję się tego dowiedzieć.
30 maja w godzinach 19:00 – 24:00 odbędzie się „Festiwal Podróżniczy u Przyrodników”, jedno z wielu wydarzeń organizowanych w ramach tegorocznej edycji „Nocy Uniwersytetów”. Redakcja „Radaru”, jako patronaci wydarzenia, gorąco Was zaprasza.

Podróżnicy

VIII edycja Polskiej Szkoły Human Resources

W dniach 23-25 maja 2014 odbędzie się VIII edycja Polskiej Szkoły Human Resources, podczas której 30 uczestników będzie zgłębiać wiedzę i umiejętności z zakresu Human Resources. W tym roku główną tematyką szkoleń jest Coaching, NLP oraz Trenerstwo. Szczegółowy plan już wkrótce.

http://aegee.lublin.pl/pshr8/

Videokorki – promocja dla czytelników Magazynu Radar!

Specjalna promocja dla wszystkich czytelników Magazynu Radar!
Powstał nowy serwis dla korepetytorów: http://videokorki.net/.
W największym skrócie projekt można nazwać połączeniem:
– portalu ogłoszeniowego dla korepetytorów,
– z wbudowaną, bezpośrednią komunikacją wideo (korepetycje na odległość),
– z wbudowanym wew. systemem natychmiastowych rozliczeń pomiędzy korepetytorem i jego klientem.
Więcej: http://videokorki.net/pomoc/samouczki.html

http://videokorki.net/pomoc/mat-reklamowe/23-artykul-korepetycje-z-wlasnego-fotela.html

Wszyscy czytelnicy Magazynu Radar, którzy zamieszczą ogłoszenie do 31.03.14r., otrzymają rabat 100%, na okres do 30.06.14r., na wszystkie usługi serwisu!
Kod rabatowy **: MagazynRadar
** – kod rabatowy należy podać podczas zakupu pakietów, system automatycznie uwzględni rabat 100%

PlakatRadar_20140304

Mentorship Program.

„Czuję się liderem! Chcę robić w życiu rzeczy ważne i dobre. Chcę zmieniać świat!”
Jeśli Ty także myślisz w ten sposób, to Mentorship Program jest właśnie dla Ciebie.

Czym jest Mentorship Program?
To przede wszystkim:
– 3 dni inspirujących zajęć z najlepszymi managerami;
– praktyczna wiedza, której nie otrzymasz na innych warsztatach;
– praca twarzą w twarz z doświadczonymi mentorami;
– fantastyczna społeczność, której staniesz się częścią!

Więcej informacji na:

https://www.facebook.com/youthinleadership

banner_yinl

Ogólnopolska Konferencja Mediów Studenckich w Krakowie.

Rozpoczęły się przygotowania do III edycji Ogólnopolskiej Konferencji Mediów Studenckich w Krakowie. Uznani w branży dziennikarze poprowadzą warsztaty i panele skierowane do redakcji studenckich z całej Polski. Do tej pory byli to Marcin Meller, Dariusz Bohatkiewicz, Janina Paradowska, Piotr Mucharski czy Jakub Porada. Finał działań już w kwietniu 09-11.04.2014 w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.
Wszystkich zainteresowanych udziałem prosimy o kontakt pod adresem e-mail: konferencja@radiofrycz.pl oraz o śledzenie strony i oficjalnego fanpage’a Konferencji:
www.radiofrycz.pl
www.facebook.com/spotkaniemediowstudenckich.
baner_oficjalny

26.02.2014 KONKURS ŻYWIENIE W PIGUŁCE

 Serdecznie zapraszamy wszystkich studentów oraz absolwentów kierunków związanych z żywieniem człowieka do wzięcia udziału w konkursie „Żywienie w pigułce”, który jest częścią projektu Nestlé Nutrition, Health and Wellness.
Zadaniem konkursowym jest przygotowanie krótkiego filmu – „Pigułki wiedzy” – na temat dowolnego zagadnienia z zakresu żywności i żywienia człowieka.Aby wziąć udział w konkursie należy:

  1. Nagrać materiał filmowy „Pigułka wiedzy” oraz zamieścić go na portalu Youtube.pl.
  2. Wysłać link do filmu oraz swoje CV na adres konkursnhw@pl.nestle.com, z dopiskiem „Żywienie w pigułce”.

Ważne daty:

  1. 26.02 – 08.04.2014r. – czas nadsyłania prac konkursowych
  2. 08.04.2014r., godzina 23.59 – ostateczny termin nadsyłania prac konkursowych.
  3. 15.04.2014r. – ogłoszenie wyników.

Nagrody:

Na zwycięzcę konkursu czeka praca w roli Specjalisty ds. Żywienia podczas ogólnopolskiego roadshow zorganizowanego w ramach programu „Żyj smacznie i zdrowo” w okresie od maja do czerwca 2014r.

Zapraszamy do zabawy!

Wszystkie pytania dotyczące konkursu należy kierować na adres konkursnhw@pl.nestle.com.

NHW_mailing_Żywienie w pigułce_140228_FINAL